iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

i...

tak to już wigilja właśnie zjedliśmy mini kolacje czyli tylko barszcz z pierogami z kapusty z grzybami i rolada z jabłkami tyle i tylko tyle cóż nic więcej nie będzie teraz siedzę z tuśkiem na stacji monitorowania i piszę te słowa ,ale wcale jestem zadowolona ,bo przynajmniej jestem z nim nadto jest mi ciepło mam pod ręką kawę i gra trójka czyli jest dobrze .A co do jutra to będzie tak samo ,bo tusiek ma dyzur do 26.12 do 8mej rano .Myślę ,ze czasem każdemu jest potrzebna taka kolacja ,aby dostrzec ,że najistotniejsze jest być z kimś a nie zastawiony stół czy fura prezentów ,bo ja w tym roku dostałam aż całuska i to wystarczy więcej nie potrzebuje .Zresztą jak mawia tusiek mam co chciałam i teraz już nie zmienię tego za nic może ten wpis dziś jest taki chaotyczny ,ale ja zwykle w święta się  wyłączam i  staram się jak najbardziej odpocząć  cóż tak to chyba powinno być w koncu trzeba kiedyś poprostu się pobyczyć .Więc nie zdzwicie się jak kolejna porcja będzie after x-mas .....

Komentarze (0)
bywało ....

i jeszcze tylko 24godziny och ,przypomniałam sobie właśnie jak to było kiedy miałam trochę mnije lat niż teraz i często odbywały się tegoż dnia aż 4 kolacje wigilijne .Czemu? bo najpierw szłam do Mamy (bo mieszkałam z dziadkami,ze względu na szkołę) gdzie się jadło jedną kolację ,bo mój ojciec pracował jak już wspominałam w hucie szkła i często miał zmiany w ten dzień takie ,ze wigilję Mama urządzała o 12stej bo on szedł do pracy ,więc u Mamy tak jak i później u Babci zaczynało się do przeczytania koniecznie przez najstarszą osobę przy stole urywka z Ewangelii o narodzeniu Jezusa ,potem dzieliliśmy się opłatkiem ,też zaczynał najstarszy ,a potem jadło się barszcz z uszkami ,pierogi z kapustą i grzybami ,ruskie pierogi ale co ważne wszyscy jedli z jednego talerza tzn. kazdy w trakcie kolacji miał tylko jeden talerz ,chodziło o to ,że jeśli sie tak zrobi to przez cały rok nie będziesz chodził głodny i trzeba było zjeść wszystko .Dla mnie najcięższa sprawa była z rybą ,bo ojciec jadł karpia ale nie smażonego tylko po żydowsku do teog była słodka chałka a reszta filety .Potem ojciec szedł do pracy ,a my szliśmy do Babci na nastepne jedzenie tyle tylko ,ze u Babci po kolacji to wszyscy siedzielismy i śpiewalismy kolędy trwało to gdzieś do 22 potem szło sie jak jeszcze prababcia żyła do niej podzielić  się opłatkiem a stamtąd to wędrowaliśmy do mamy mego ojca jeśli była w j. a  następnie na Pasterkę .Trzeba przy tym wspomnieć ,że idąc zwykle spiewaliśmy kolędy na całe gardło .Wreszcie po kosciele szliśmy spać i wsawało się późnije niż zwykle jadło śniadanie i czekało na pierwszego gościa koniecznie musiał to być mężczyzna ,który jak wchodził to dostawał do Babci mały kieliszek jej nalewki orzechówki i szedł dalej (bo zwykle to był Wujek -brat mego s.p. dziadka wracający z rannej mszy ) TEgo dnia zwykle siedziało się w domu i nic nie robiło .Dopiero drugiego dnia szło się albo do prababci albo do Mamy .A i jeszcze jedno ;przezenty u nas w williję (tak mówił mój dziadek) chodził Aniołek i zostawiałpod choinką wyłącznie słodycze ,bo lepsze prezenty były 6.12. I oczywiście muszę dodać ,ż wtedy mieliśmy psa suczkę Majkę ,która w wiliję też dostawała kawalątek opłatka ,troszkę barszczu i jedno uszko oraz po jednym pierogu .Wiem ,że juz nie będzie takich świat żal mi tego ,ale cóż przynajmniej zostały wspomnienia .A teraz pozostaje mi tylko życzyć Wam poprostu takich świat jakie chcecie żeby były ....

Komentarze (2)
żeby być

i jeszcze tylko dwa dni i wigilia hmm człowiek całę życie na coś czeka ,egzystencja jest jednym wielkim czekaniem .najpierw czeka się na to by przyjść na ten świat ,potem chce się jak najszybciej dorosnąć wreszcie założyć własną rodzinę a potem mając te ok.50 lat chcesz mieć wnuki albo już je masz potem coraz mniej chcesz  za wyjątkiem świetego spokoju a na końcu to już tylko przenosiny na tamten świat jak mawiała moja s.p . Babcia .Tylko wiecie co dla mnie najgorsze jest czekanie aż ktoś raczy otworzyć ci drzwii ,zwykła codzienność ale tak mnie irytuje ,ze wręcz nie znoszę zamkniętych drzwii  itu przypomina mi się stara piosenka chyba ? Skladów Nie domykajmy drzwii (nie wiem czy to był tytuł czy tylko werset z refrenu ) Ale dla mnie najmilszym prezentem są właśnie nie zamknięte drzwii ,a  nadto można to odnieść do ludzkiego serca ,że ludzie też zamykają serca na innych są egoistami ,wolą patrzeć tylko wokół siebie inni ich nie obchodzą stają się meblami rzeczami bez uczuć tylko dlaczego tak jest przecież jeszcze kiedyś (pamiętam to!) ,że w kamienicy w której mieszkałam wszyscy się znali mało tego wszyscy o wszystkich praktycznie wszystko wiedzieli ,dochodziło do tego ,że chrzestną dziecka stawała sie sąsiadka ,bo jest dobrą kobietą  a sąsiada nie trzeba było prosić o pomoc np przy wniesieniu mebli czy pomocy przy malowaniu mieszkania .A dzieci jak się bawiły  na podwóku to kiedy któraś z Mam robiła pierogi to było wiadomo ,ze wszystkie dzieciaki też będą miały jedzonko ,ależ to były fajne czasy ...czemu tego już prawie się nie spotyka ? czy to aż tak wiele kosztuje Przecież na dobrą sprawę wszyscy jesteśmy ludźmi i nic co ludzkie NIE POWINNO BYĆ NAM OBCE  tylko dlaczego jest?? znowu te wspomnienia mną zawładnęły cóż są takie miłe .......

Komentarze (10)
za i przeciw

i minęła ta niedziela ,była tak pełna czegoś co zawsze przychodzi wtedy kiedy tego potrzebuję ,ze poprostu nie wiem jak mam na to reagować ,nazywam to minutą relaksu .bo tak to odbieram dla mnie trwa to tylko chwilę choć tak naprawdę trwa cały dzień .Wszyscy wtedy są dla mnie mili i serdeczni nie czepiają sie o byle co i  nic mnie nie denerwuje ani nie wprowadza w przygnębienie .Dopiero wczoraj poczułam ,ze już za chwile będę święta .Mój Tusiek był taki ciepły jak to on potrafi ,na dodatek dał mi śliczną malutką broszkę w kształcie sopla lodu ,którą przypiełam do szalika i teraz będzie ze mną .A poza tym miałam telefon z Anglii dokładnie z Cambrige i jeśli wszystko pójdzie dobrze to około 15stycznia wylecę  tam jako opiekunka do dwójki dzieci .Ich mama jest pół Ukrainką i pół Polką ,bardzo dobrze mówi po polsku i oczywiście po angielsku .Rozmawiałyśmy ponad 40minut .To była rozmowa po angielsku potem po ukraińsku gdyż ja ten język trochę znam ,ponieważ pochodzę z miasta oddalonego od granicy z Ukrainą jakieś 50km a do tego mój S.p Dziadziu urodził się i mieszkał przez prawie 13lat swego życia w Tarnopolu czyli znał i rozumiał ten jezyk dobrze potem musieli  uciekać z miasta i przenieść sie gdzie  indziej ,cóż tak było ...Ale potem jak dorastałam to uczył mnie ukraińskiego ,bo mówił ,ze moze mi się to przydać zwłaszcza ,ze została tam jeszcze dalsza rodzinka z którą do dzis mam kontakt .Takie to życie jets poplątane ,ale moze przez to ciekawsze i dające coraz to nowe wyzwania ? nie wiem ....no to dziś sie znów rozpisałam ......:-)  

 

 

Komentarze (1)
z kim?

kurcze zabrakło mi rano kawy myślałam ,że zastrzele pierwszą osobę jaką spotkam ,ale o dziwo nic takiego nie zrobiłam ,bo gdy tylko wyszłąm z domu podbiegła do mnie suczka sąsiada mała jamniczka i konicznie chciała jakimś cudem wskoczyć mi na kolana .Melcia jest taka słodka ,ze wszyscy ją lubią a nadto nie szczeka bez powodu ,co je sie chwali .Jak mówi mój Tusiek to taka przytulanka na metry ...To było dla rozweselenia tego kto zechce to przeczytać ,bo tylko śmiech nam został rzeczywistośc wokół jest dostatecznie ponura a ze świąt robi sie ciąg jedzenie -prezenty-picie-jedzenie-telewizja -spanie i nic więcej .Ludzie wolą mieć niż być tylko posiadanie ich interesuje dlaczego? czy choć w świeta mogliby poudawać ,ze są ludźmi a nie robotami wynajętymi do pracy ....

Komentarze (2)
oby

właśnie się dowiedziałam ,że święta w tym roku u mnie będą bardzo bardzo skromne ,bo mój Tusiek pracuje w Wigilie i jak zacznie swój dyżur 24 .12 to skonczy 25,12 o 8mej rano więc ja pójdę do niego do pracy i będziemy razem siedzieć sobie podzielimy się opłatkiem ,wypijemy barszczyk i na tym koniec ,dlaczego? bo nie mamy pieniędzy na nic więcej ,cóż naprawdę staramy się jakoś oboje żyć ,ale to nie jest proste .Zresztą czy cokolwiek jest proste? myślę ,ze nić wszystko jest mniej lub bardziej skomplikowane .Jednocześnie muszę z nim być ,bo bez Niego jestem pusta kompletnie do niczego nic mnie nie obchodzi wszystko jest tylko po to by być z nim .To pierwszy mężczyzna z którym się tak czuję i chyba jedyny ,który naprawdę mnie rozumie i to pod każdym względem .Gdybym go nie miała to nie wiem czy bym jeszcze istniała na tym padole ,bo tak prawdę mówiąc to mam tylko jego albo raczej aż jego.żal mi tylko ,ze musi znosić te wszystkie trudy ,pracować prawie bez przerwy i cały czas się bać ,że zabraknie mu sił .wczoraj powiedział mi coś co mnie zwaliło z nóg otóż on jest o mnie zazdrosny ! ciekawe ,bo ja o niego chyba bardziej .Wiem ,że nie jest przystojnym facetem ,ale ma cudowną duszę taką trochę rogatą pełną sprzeczności i skrajności ,ale jest MÓJ  I ŻADNEJ GO NIE ODDAM!!! ....

Komentarze (2)
po co

wreszcie zima przypomniała sobie ,ze ma przyjść ,bardzo lubię tę porę roku ,bo świat za oknem jest taki czysty zwłaszcza kiedy spadnie świeży śnieg taki po którym nikt nie zrobił najmniejszego śladu zupełnie biały .Pamiętam śnieżne zimy takie ,które pełne były śniegu po kolana i mrozu -40stopnii och to było coś .A teraz co ? jak jest jakiś minus 8 czy 10 to już wielki mróz .Dlaczego co niektórzy taj przesadzają ,przecież tak to natura wymyśliła ,ze w zimie ma być zimno a w lecie gorąco ,nie powinno to nikogo dziwić .co do mnie to zważywszy ,ze urodziłam się w zimie i moja s.p Mama zawsze mówiła ,że lepiej trochę zmarznąć niż się przegrzać to nigdy nie chorowałam jakiś tam niewielki katar albo jednodniowe łamanie w kościach  i tyle .Tak samo rzecz się ma z moimi braćmi oni  nie chorują .i dobrze ,bo nie lubię choroby .....

Komentarze (0)
jakoś mi ...

zimno i ciepło na zmianę czuję ,ze dziś się coś stanie .nie wiem dokładnie co ostatni raz jak tak się czułam to dostałam informację ,że zostałam przyjęta na studia (kiedy to było ,sto lat temu) ale dziś jest trochę podobnie ,kurcze umieram z ciekawości jak minie ten dzień serio ,jestem jakaś podpięta jak mówi mój Tusiek czyli mnie nosi i nic nie mogę utrzymać w ręce już stłukłam dziś dwie szklanki ! Muszę wziąć głęboki oddech ,usiąść na podłodze i pomyśleć to zwykle pomaga oczywiście puszcze sobie Dla Elizy i może się uspokoję ,bo jak tak dalej pójdzie to wytłukę wszystkie szklanki w domu ...choć powód moze być jeszcze jeden muszę chyba znowu wrócić do mojej bazgraniny ,bo kiedyś namiętnie i regularnie pisywałam króciutkie historyjki dla dzieci ,moja sąsiadka to nawet czyta je do dziś swojej córce kiedy ta nie może zasnąć już dokładnie nie pamiętam o czym dokładnie one są ale generalnie to opowiastki o Kasi i jej przygodach takich zwykłych codziennych ...To bazgroliłam aby się uspokoić ,bo dla mnie zawsze ucieczką jest świat marzeń tak jakbym znowu była mała miał te sześć czy siedem lat i marzyła o (serio) starszej siostrze ,której nigdy nie miałam choć zawsze bardzo chciałam mieć ,cóż nie można mieć wszystkiego ,a moze ten mój nastrój powoduje to iż zbliża sie najtrudniejszy dzień w roku czyli wigilia (dlaczego?)bo moja Mama miała na imię Ewa wiec tego dnia były jej imieniny a urodziny miała o ironio!! 6.grudnia ....Więc skumulowanie dat jest spore ,cóż tak to jest jak się żyje na tym świecie

..............

 

 

 

Komentarze (1)
gdzieś...

 

dobrze ,że się skończyła ta niedziela ,bo nie wiem jakoś tak nastroiła mnie bardzo pesymistycznie ,przypominiałam sobie jak to będąc małą dziewczynką dziadek ,budząc mnie rano mówi :babcie aresztowali ,trzeba iść na milicję i coś zrobić .Ubierajcie się idziemy .To moje wspomnienie tego 13stego ,cóż wiem ,że niewiele wtedy z tego wiedziałam .Jedno tylko mnie przeraziło ,że nie zobaczę Babci ,ale wypuśli ją po kilu godzinach .A zamknęli tylko albo aż dlatego ,że wyszął z domu niby w trakcie godziny policyjnej ,choć w rzeczywistości tak nie było ... A zresztą ,wtdey liczyła siętylko jedna prawda ta oficjalnie zatwierdzona .Mam świadomość ,że nie mogę się wypowiadać o tamtych czasach ,bo miałam wtedy ledwie 6lat ,dlatego na tym poprzestanę.Dziś jest nowy dzień ,zaczęłąm go zwyczajnie i tak samo chcę skonczyć .Myslę ,ze tej codzienności w pogodni za niewiadomo czym najbardziej nam brakuje .....

Cóż znaczysz człowieku gdy

tak pędzisz

kręcisz się na karuzeli

tej życiem zwanej

Lecz czy wiesz

w którą stronę?

pomyśl i ... odpowiedz

 

Komentarze (0)
tak ,tak

tak ,stało się zrozumiałam ,że lubię i jestem okropną gadułą taką jaką kiedys była albo jest każda z nas .my zawsze mamy tyle do powiedzenia tylko dorwać słuchacza takiego ktosia ko będzie słuchał albo czytał tak jak wy ...reszta jutro albo potem ....czyli teraz okazało się ,że jestem też okropna gapą ,bo przez własną głupotę  zgudbiłam kartę do tel i kurcze co niektóe kontakty stracone ...ale ale ja mam ich kopie w telefoniku kurcze co by było gdyby nie ta technika kurcze ,ale ja jstem antytechnik no chyba ,że chodzi np o włączenie komputera,telefonu no i kasy fiskalnej,terminala kart płatniczych czy włączenie lub wyłączenie systemu alarmowego lub poprostu zrobienie kawy z ekspresu  tylko tyle umiem a i umiem czsem myśleć i pisać ciut czytać i słuchać ,to na tyle (chyba?) poczytajcie sobie i uśmiechnijcie się chociaż przez kawowe okulary :-)

Komentarze (1)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2012-01-12 11:44 decyzja ostateczna
2011-10-07 11:45 meandy pogody i rozpogody
2011-10-03 13:36 fragment
2011-04-28 12:35 zamięszanie śłubne och!!
2011-04-15 11:24 protest .....